niedziela, 20 grudnia 2015

"Naśladuję pojazdy" - czyli ćwiczymy aparat mowy.

Jedna z pierwszych książeczek Młodej. Przeczytana przez nas jakieś 10 razy na dzień x 300 dni =  coś koło 3000 razy. Ewelina twierdzi, że najlepiej czyta ją Tata. :) Mimo, że katowała nas nią nieustannie jakoś nam się jeszcze nie znudziła i nie schowaliśmy jej ( jak w przypadku pewnej innej mega nudnej książeczki o zabawie w sklep, którą też nie wiedzieć czemu pokochała ).

"Naśladuję pojazdy" zawiera bardzo sympatyczne, wpadające w ucho wierszyki z wyrazami dźwiękonaśladowczymi.
Każda strona poświęcona jest innemu pojazdowi, zilustrowana prostym i przyciągającym uwagę obrazkiem.






Zabawa w naśladowanie dźwięków nigdy się maluchowi nie nudzi, a rodzic znajdzie tam porady jak wykorzystać walory edukacyjne wierszyków. 
Książeczka jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, na papierze dobrej jakości.
Można ją kupić tutaj: KLIK

Wierszyki są świetną okazją do aktywizowania dziecka i ćwiczenia aparatu mowy.

Teraz na spacerze słyszę ciągle: "Mama, brum brum!", "I-jo, i-jo!", a w metrze: "Czszsz..." Muszę jej jeszcze u dziadka pokazać "Pyr, pyr!", bo w Warszawie będzie ciężko. :) 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...